Telefon Reksa dzwoni kilka razy dziennie, bo to właśnie do stowarzyszenia trafiają wszelkie informacje o głodujących i chorych kotach oraz o chorych małych kociętach.
- Staramy się na bieżąco im pomagać, jak tylko możemy, staramy się dostarczać karmę dla potrzebujących zwierząt, często również z zasobów prywatnych wolontariuszek. Na bieżąco też ratujemy i leczymy małe kocięta – mówią przedstawiciele Malborskiego Stowarzyszenia Przyjaciół Zwierząt Reks.
Reks od początku czuwa nad kotami wolno żyjącymi, także nad ich rozrodem.
- Sami nauczyliśmy się, że pewnym rozwiązaniem ograniczającym populację kotów, jest sterylizacja aborcyjna. W porozumieniu z lekarzami weterynarii usypiamy też ślepe mioty – przyznaje Krystyna Panek, prezes Malborskiego Stowarzyszenia Przyjaciół Zwierząt Reks.
Wbrew pozorom, to bardzo humanitarne rozwiązanie, bo nie tylko ogranicza liczbę kotów, ale również ewentualne rozprzestrzenianie się chorób, a więc i cierpienia czworonogów.
Niestety, mimo wielu kampanii informacyjnych, wciąż zbyt mało opiekunów decyduje się na sterylizację i kastrację swoich kotek i kotów. Malutkie kocięta, owszem, są pięknymi kłębuszkami, które w wielu przypadkach... trafiają zwykle na ulicę. Niekontrolowane rozmnażanie kotów z czasem może więc zamienić się w ich plagę. To dlatego Reks zwraca uwagę, że teraz przede wszystkim potrzebne są nowe domy dla małych kociaków.
Obecnie tylko w jednym domu tymczasowym mamy ich 28 kociąt, łącznie u wszystkich tymczasowych opiekunów są 53 koty. Ten rok jest nietypowy, bo zasypała nas prawdziwa lawina maluszków – mówią członkowie Reksa.
- Każdy kociak, który jest przeznaczony do adopcji, jest zdrowy, odrobaczony, odpchlony, potrafi również korzystać z kuwety. Gwarantujemy także darmową sterylizację lub kastrację – tłumaczy Krystyna Panek.
Niestety, nie wszystkie kocięta, którymi opiekuje się Reks, są zdrowe. Niektóre trzeba leczyć, podawać im specjalistyczną karmę, szczepić, sterylizować i kastrować. Na to wszystko potrzebne są przeogromne pieniądze. Dlatego organizacja liczy także na wsparcie finansowe.
- Prosimy również o pomoc w postaci karmy, która jest nam bardzo, bardzo potrzebna. Prosimy także o podarowanie żwirku i podkładów, których to zużywamy ogromne ilości – proszą przedstawiciele Reksa. - Pomóżcie nam pomagać.








![[WIDEO] Powiśle i Żuławy pod wodą. Rolnicy alarmują! - To nie jest problem techniczny, to kwestia bytu i przetrwania [WIDEO] Powiśle i Żuławy pod wodą. Rolnicy alarmują! - To nie jest problem techniczny, to kwestia bytu i przetrwania](https://static2.malbork1.pl/data/articles/sm-4x3-powisle-i-zulawy-pod-woda-rolnicy-alarmuja-to-nie-jest-problem-techniczny-to-kwestia-bytu-i-prz-1773771679.webp)

Napisz komentarz
Komentarze