piątek, 10 lipca 2026 20:51
Reklama
Ludobójstwo na Wołyniu 1943 r.

Świadek zbrodni wołyńskiej o przebaczeniu: niech im Pan Bóg wybaczy

W 2013 roku z okazji 70-rocznicy ludobójstwa Polaków na Wołyniu opublikowaliśmy wspomnienie świadka zbrodni dokonanych przez banderowców. W tym czasie z prośbą o przebaczenie zwrócił się ukraiński Kościół Greckokatolicki do Polaków, którzy ucierpieli na skutek zbrodni wołyńskiej. Do pojednania wzywał także polski Kościół Rzymskokatolicki. To były wielkie gesty Kościołów. Uważały one, że po ówczesnych 70. latach tragedia wołyńska z lipca 1943 r., kiedy nacjonaliści ukraińscy zamordowali ok. 100 tys. Polaków, nie powinna dzielić obu narodów. Co zostało z tych słów dzisiaj widzimy, jak Ukraina i jej władze kultywują pamięć morderców. Powstają pomniki, nazwy ulic, placów czy jednostek wojskowych oznaczane mordercami z UPA, jako bohaterami. Historia znowu powraca z jej najczarniejszymi smutnymi sprawami, a pamięć o ofiarach tych okrutnych rzezi znowu jest niszczona i poniżana. Nie możemy na to się godzić!
  • Źródło: Gazeta Tczewska - lipiec 2013 r.
Świadek zbrodni wołyńskiej o przebaczeniu: niech im Pan Bóg wybaczy
Czy tak samo myślą żyjący uczestnicy tamtych wydarzeń? 

W miejscowości Czatkowy (gm. Tczew) mieszka Dioniza Lipińska (2013 r.). Ma 90 lat, ale to co przeżyła wtedy, w 1943 r. na Wołyniu, pamięta jakby to było wczoraj. Bo jak zapomnieć wydłubywane oczy, obcinane uszy i piersi, odrąbywane głowy.

Dioniza Lipińska od 1945 r. mieszka w Czatkowach. Jej prawdziwie rodzinne strony są jednak na Wołyniu. Babcia Dyzia (tak mówią najbliżsi) ma 90 lat i doskonałą pamięć. Może dlatego, że takich rzeczy nie da się zapomnieć.

Wołyń

Na wspomnienie tamtych wydarzeń pani Dioniza wzdryga się instynktownie. Widać, że po 70 latach rana jeszcze się nie zagoiła. Po chwili westchnień staruszka uspokaja się i zaczyna mówić.

- Boże, to było tak dawno, a ja wszystko pamiętam. Miałam 20 lat, męża i byłam w ciąży. Wieś, w której mieszkaliśmy, nazywała się Huta Stepańska i należała do gminy Stepań w powiecie kostopolskim na Wołyniu. Wraz z przyległymi futorami i uroczyskami, jako gromada liczyła chyba ze 170 gospodarstw, co dawało 750 mieszkańców. Była to największa polska wieś w okolicy, położona wśród lasów i błotnistych łąk. Mięliśmy tam 30-hektarowe gospodarstwo. We wsi była szkoła, kościół, mleczarnia, dwa młyny, kilka sklepów. Wokół Huty Stepańskiej rozrzucone były polskie osiedla (nad rzekami Horyń i Styr) otoczone pierścieniem zwartych ukraińskich wiosek. Do wojny żadnych zatargów narodowościowych nie było. We wsi Ukraińcy nie mieszkali, ale do naszej szkoły uczęszczało kilkanaścioro ukraińskich dzieci z pobliskich futorów. Często zdarzało się, że Ukraińcy pracowali u Polaków, czy to w domu, czy w polu.

Po wybuchu wojny 

1 listopada 1939 r. ziemie te włączono do Związku Radzieckiego. Już 10 lutego 1940 r. przeżyliśmy w Hucie wielki wstrząs, kiedy to w nocy deportowano na Syberię wiele polskich rodzin. Potem następowały kolejne wywózki. W końcu na liście znalazła się i moja rodzina. Na szczęście wybuchła wojna niemiecko-sowiecka i nas wywieźć nie zdążyli. Kiedy wkroczyli Niemcy, od razu pojawiły się ukraińskie bojówki, aby nowej niemieckiej władzy chętnie pomagać zaczęli ukraińscy nacjonaliści. W Hucie zjawiła się ukraińska policja.

Niedługo potem spędzili Polaków przed posterunek policji na wiec i jakiś ukraiński działacz, podniesionym głosem, prawie krzycząc, odczytał zebranym po ukraińsku deklarację „prezydenta” Bandery o proklamowaniu „Samostijnoj Ukrainy”. Polakom zapowiedział bezwzględną konieczność podporządkowania się nowym władzom ukraińskim. W ten sposób, obiecując niepodległą Ukrainę, hitlerowcy postanowili wykorzystać Ukraińców przeciwko Żydom i Polakom. Pojawiły się hasła: „Śmierć Lachom” i „Ukraina dla Ukraińców”. Wkrótce bojówki miejscowych watażków zaczęły mordować Polaków.                                                       

Terror i śmierć

- Po wymordowaniu Żydów, przyszła kolej na nas – babcia Dyzia zanosi się, jakby chciała szlochać. - Zaczęły do nas docierać wiadomości o mordach dokonywanych w pobliskim powiecie sarneńskim i naszym kostopolskim. Pierwszą ofiarą z Huty Stepańskiej był mój kuzyn Edward Grabowski, który zaledwie kilka miesięcy wcześniej ożenił się. Niedługo potem w sąsiedniej wsi Wyrka, ojca pięciorga dzieci, Jana Zielińskiego podstępnie zwabiono do wsi Werbcze, pod pretekstem zamiany prosiaka na siano i po drodze, w lesie napadnięto. Pobitego i związanego drutem kolczastym spalono w ognisku. A w niedalekiej kolonii Zahułek wymordowano 10-osobową rodzinę, w tym troje dzieci.

W lutym 1943 r. głośno było o mordzie w Butejkach, ukraińskiej wsi  oddalonej 8 km od Huty, gdzie w folwarku należącym do rodziny Chamców z Warszawy, mieszkał Edmunt Bratkowski z rodziną, który był tam zarządcą. Księgowym w tym majątku był młody chłopak, Edward Kalus. Edek miał w naszej wsi narzeczoną Genię. Byli zaręczeni od roku i wkrótce mieli się pobrać. Wracając w niedzielę, 7 lutego, z odwiedzin rodzinnych, Edek zabrał ze sobą do Butejek Genię, aby przedstawić ją rodzinie rządcy. I tej właśnie nocy grupa miejscowych  nacjonalistów napadła na dworek. Ukraińcy spędzili wszystkich domowników i gości do salonu. Tam powiązali im ręce i nogi drutem kolczastym, po czym przynieśli z drewutni olbrzymi pień do rąbania drewna i, przy świetle kilku lamp naftowych, po kolei odrąbali wszystkim głowy. Odrąbali głowy!!!  Zarządcy, jego żonie w ciąży, matce żony, dwojgu ich dzieci w wieku 8 i 4 lat oraz Geni i Edkowi. Pogrzeb Edka i Geni odbył się 9 lutego we wtorek w Hucie Stepańskiej. Przybył tłum wystraszonych ludzi. Ksiądz wygłosił patriotyczne kazanie i wezwał do organizowania samoobrony. Ciała Geni i Edka w otwartych trumnach spoczywały na katafalku pośrodku kościoła, a ich zmasakrowane głowy, umocowane bandażami do korpusów, wydawały się krzyczeć z rozpaczy.

- A to był dopiero początek – ciągnie zapłakana staruszka. - Potem wymordowali Polaków w kolonii Parośle, w gminie Antonówka - zginęło chyba ze 200 osób, zabitych siekierami, widłami i bagnetami. Odrąbywali głowy, ręce  i nogi, wydłubywali oczy i ćwiartowali. Nie wystarczyło im tylko zabić.

Ucieczka

Tu pani Dioniza chciała zakończyć tę makabryczną opowieść. Była wzburzona i zmęczona  wspomnieniami tych potworności.  Poprosiłem jeszcze o kilka słów o losie jej rodziny, bo dotychczas mówiła głównie o innych. Kiedy po dłuższej przerwie wróciliśmy do rozmowy, rozpoczęła od okrutnej metafory.

 - Był czas żniw 1943 r. Pamiętam dorodne złote kłosy na polach.

A Ukraińcy zbierali ludzkie żniwo.                              

Pamiętam wieczór 16 lipca 1943 r. Tego dnia Ukraińcy napadli na Hutę Stepańską. Dzwon bił na trwogę, paliła się sąsiednia wioska Lady i w Hucie już paliły się domy na obrzeżu. Ludzie biegali przerażeni, kobiety z dziećmi schroniły się w budynku szkoły. Wśród nich byłam i ja. Dochodziły wiadomości, że w pierwszym ataku zginęło kilkadziesiąt osób, w następnych setki. Musieliśmy uciekać ze wsi. Ludzie kryli się wśród bagien, w zbożach, w krzakach, uciekali do lasu - byle dalej od wsi. W tej panice rodzina się pogubiła. I wtedy Ukraińcy dopadli moje siostry: Zofię zakłuli widłami, ale przeżyła, Czesławę zabili bagnetami, a jej siedmiomiesięcznego synka pchnęli bagnetem w kark. Dzięki Bogu dziecko też przeżyło. Ja z resztą rodziny dostałam się do miasta Sarny. Tam doczekaliśmy 1945 r., kiedy to musieliśmy wybierać: czy przyjąć obywatelstwo radzieckie, czy ewakuować się do Polski. Oczywiście wybraliśmy Polskę.

Jestem tylko człowiekiem

- A co z przebaczeniem? – spytałem z lękiem po tym co usłyszałem.

 - Sama nie wiem. Jeszcze teraz zdarza się, że zrywam się w nocy i chodzę od okna do okna wypatrywać czy idą mordować. Wtedy na pewno nie myślę o wybaczeniu. Ale stało się coś, co mnie przemogło. Kilka lat temu odważyłam się pojechać w te strony. Bardzo się bałam. A oni tam, Ukraińcy przywitali nas chlebem i solą. Od tej pory wierzę, że kiedyś się pojednamy. Tak po ludzku. Ale ja tego nie dożyję. Póki co, niech im Pan Bóg wybaczy. Ja jestem tylko człowiekiem.

Krwawa niedziela

Krwawa niedziela na Wołyniu – 11 lipca 1943 r., punkt kulminacyjny rzezi wołyńskiej, akcja masowej eksterminacji ludności polskiej na Wołyniu przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów Stepana Bandery (OUN-B) oraz Ukraińską Powstańczą Armię (UPA). Tego dnia zaatakowano w 99 miejscowościach, głównie w powiatach włodzimierskim i horochowskim. Oprawcy działali w wyspecjalizowanych grupach – jedne pododdziały otaczały wieś kordonem, inne zajmowały miejscowość, gromadziły ofiary w jednym miejscu i dokonywały masakry. Oczyszczaniem terenu z niedobitków oraz grabieżą zajmowali się ukraińscy chłopi. Oddziały UPA po dokonaniu masakry w jednym miejscu, szybko udawały się do następnej osady. W kilku przypadkach egzekucji dokonano na wiernych zebranych na mszy św. w kościele, np. w Chrymowie zamordowano ok. 150 osób, w Porycku 200, w Kisielinie 90 Polaków.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
24-25 lipca 2026 roku - Oblężenie Malborka - wielka inscenizacja historyczna Data rozpoczęcia wydarzenia: 09.05.2026 W lipcu zapraszamy Państwa na kolejną edycję Oblężenia Malborka. W dniach 24-25 lipca 2026 roku w Malborku odbędzie się widowiskowa rekonstrukcja oblężenia zamku, które przeniesie nas w czasy średniowiecza.Zmieniliśmy inscenizację ale nie zmieniliśmy historii….W tym roku, widzowie będą mogli obejrzeć inscenizację według nowego scenariusza i z nową aranżacją muzyczną. Oblężenie to jedna z najważniejszych imprez rekonstruktorskich w Polsce. Każda edycja przyciąga tysiące miłośników historii i turystów z całego świata.Inscenizacja nawiązuje do wydarzeń z 1410 roku, kiedy to wojska polsko – litewskie pod wodzą króla Władysława Jagiełły szturmem natarły na malborską warownię. Jaki był dalszy bieg wydarzeń tej niezapomnianej walki? Czy zakonowi krzyżackiemu udało się odeprzeć atak króla? Dowiemy się tego przy blaskach pochodni przenosząc się w średniowieczny klimat widowiska…Inscenizacja Oblężenie Malborka odbywa się zwyczajowo w kolejny weekend lipcowy po inscenizacji Bitwy pod Grunwaldem.W 2026 roku piątek 24 lipca oraz w sobotę 25 lipca.Twórcy inscenizacji Oblężenie MalborkaOba spektakle wyreżyserowane przez Aleksandra Krempecia będzie można obejrzeć na wałach von Plauena. I będą to niezwykłe widowiska plenerowe, co potwierdzają sami rekonstruktorzy i uczestnicy z ubiegłych lat.Inscenizacje zakończą pokazy fireshow w wykonaniu Kolektywu Artystów z całej Polski w reżyserii Sebastiana Frodymy, który od lat zajmuje się widowiskami, jest także półfinalistą programu MAM TALENT oraz finalistą konkursów Nowego Cyrku.Scenariusz i reżyseria: Aleksander KrempećChoreografia układów walk: Patryk KozłowskiKompozytor i wykonawca muzyki: Miłosz SienkiewiczRekonstruktorzy z Polski i zza granicy.Rekonstrukcja historyczna tego typu wymaga setek rekonstruktorów. Na terenie inscenizacji uczestnicy zobaczą rycerzy na koniach, którzy odtwarzają sceny walk i oblężenia. Inscenizacja bitwy to nie jedyna atrakcja. Wydarzenie jakim w całości jest Oblężenie Malborka to także okazja do podziwiania pokazów rycerskich, udziału w warsztatach średniowiecznego rzemiosła i zwiedzania zamku. Słynna budowla jest jednym z największych tego typu ceglanych obiektów gotyku w Europie.Nie zabraknie też średniowiecznego jarmarku oraz kuchni z epoki. Każdy będzie mógł poczuć się tak, jakby wehikuł czasu zabrał go do XV wieku.Bilety na Oblężenie MalborkaWarto kupić bilety na inscenizację Oblężenia Malborka z odpowiednim wyprzedzeniem, ponieważ cieszą się one dużym zainteresowaniem. Oblężenie Malborka to nie tylko imponujące widowisko, ale także wspaniała lekcja historii. To doskonałe wydarzenie dla całej rodziny. Inscenizacja sprawia, że historia naszego kraju jest na wyciągnięcie ręki. Wspaniała zabawa i edukacja w jednym – koniecznie wpisz Oblężenie Malborka w Twoje wakacyjne plany!REKOMENDACJA dla widzów z małymi dziećmi: ze względu na huki i wystrzały, które mogą przestraszyć dzieci, rekomendujemy zaopatrzenie dzieci w nauszniki tłumiące hałas.UWAGA! na teren imprezy ZABRONIONE jest wprowadzanie zwierząt!Bilety dostępne na platformie Eventim  24-25 lipca 2026 roku - Oblężenie Malborka - wielka inscenizacja historyczna
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: Nora Jackson Treść komentarza: I've been attempting to expand my wine business in my hometown in White Plains. For the past 7 years, I do play the lottery in my spare time, but on this blessed day I came across an article about Lord Meduza spell to win the lottery. I contacted Lord Meduza to see if it would work and after I agreed to his terms and conditions for completing the task for me, he performed his magical powers for me and within 48 hours he provided me with the numbers I needed to play the lottery, and I followed his directions. I found out at the store that I was the winner of a $105 million jackpot. For a moment I felt uncertain but I looked again and I saw it was real. As I speak to you, My level has been elevated from grass to grace and I've come to know that life is more spiritual and with the Lord Meduza spell you can actually win the lottery. Lord Meduza contacts are listed as follows Whats..App: +1 807 798 3042 Email: [email protected] Website: lordmeduzatemple.com Data dodania komentarza: 9.07.2026, 19:03 Źródło komentarza: Moralista polujący na biskupów. Akcja książki m.in. na zamkach w Kwidzynie, Sztumie i Malborku! Autor komentarza: Robert Treść komentarza: Dziennikarstwo, zwłaszcza dzisiaj te lokalne to chyba najbardziej niedoceniany zawód w Polsce, do tego obarczony politycznie. Dziennikarze lokalni są najbliżej zwykłych ludzi, bronią ich gdy nie można dogadać się z władzami, a media ogólnopolskie uznają., że temat jest bez znaczenia. Powodzenia ! Super, że próbujecie zaszczepić bakcyla młodym :-) Data dodania komentarza: 8.06.2026, 18:44 Źródło komentarza: Czym są media lokalne i prasa? O to pytała młodzież na lekcji dziennikarskiej Autor komentarza: Piłkarski poker Treść komentarza: Kręcina bylby tez dobrym patronem 😂😆 Data dodania komentarza: 25.04.2026, 07:29 Źródło komentarza: Grzegorz Lato Honorowym Patronem Turnieju Drużyn Podwórkowych
Reklama

Temperatura: 18°C Miasto: Malbork

Ciśnienie: 1016 hPa
Wiatr: 17 km/h

Reklama
Reklama
test