×
Niedziela, 27.05.2018, imieniny: Amandy, Jana, Juliana

Otwartość na zewnątrz i transparentność. Rozmowa miesiąca

  • 31.01.2018, 09:48 (aktualizacja 31.01.2018 09:54)
  • (a.k)
Otwartość na zewnątrz i transparentność. Rozmowa miesiąca T. Sułkowski
Janusz Trupinda, nowy dyrektor Muzeum Zamkowego w Malborku, w rozmowie z Adą Kamińską, opowiada o swoim miejscu na ziemi i o tym, jak fantastycznie jest wrócić do zamku.

Ada Kamińska: Pan tu wrócił. Jak to jest przyjechać do siebie?
Janusz Trupinda: Zamek Malbork jest moim miejscem na ziemi. To jest fantastyczne uczucie tu wrócić. Towarzyszy temu poczucie ogromnej odpowiedzialności, bo zakres obowiązków jest znacznie większy niż ten, który miałem wcześniej. Ale mimo to jest fantastycznie, bo miejsce jest mi znane, jest mi nieobojętne. Tak - fantastycznie jest wrócić!

A. K: Nominacja była oczywista czy jednak element zaskoczenia był?
J. T: Nominacja była jednak zaskoczeniem. Nie interesowałem się giełdą nazwisk. Propozycja z ministerstwa była nagła, a równolegle zarekomendował mnie poprzedni dyrektor. Ja sam, tak naprawdę, niewiele robiłem, nie starałem się. Cieszę się, że doceniono moje kompetencje.

A. K: A wahanie? Było?
J. T: Nie. Zawsze powtarzałem, że jeżeli będzie taka szansa, to będę chciał tu wrócić. Malbork to jedyne takie miejsce, o które gotów byłbym walczyć.

A. K: Sztum stał się faktem, to duże wyzwanie..
J. T: Tak, jest to wyzwanie, zakres prac ogromy, ale nie trzeba wszystkiego robić od razu. Muzeum Zamkowe nie starało się o przejęcie tego zespołu, ale do naszych kompetencji i zadań należy dbałość o obiekty zabytkowe na Pomorzu. Dopóty, dopóki samorząd miał pomysł na zamek w Sztumie, to Muzeum nie angażowało się w jego funkcjonowanie. Problem pojawił się w momencie, kiedy pomysły się skończyły i zamek zaczął niszczeć. Niektóre jego części są naprawdę w fatalnym stanie. Muzeum Zamkowe jest po to, by zadbać o to miejsce i uczynić je żywym, by je rewitalizować. I w końcu by sprawić aby było odwiedzane. Będziemy powoli i systematycznie prowadzić prace konserwatorsko – budowlane, tak by przywrócić obiekt do użytku. Zaczniemy od dokładnego przebadania zamku. Wkrótce rozpoczynamy prace archeologiczne, które póki co potrwają dwa sezony. Podczas nich chcemy zlokalizować wszystkie pozostałości średniowieczne. Na razie ruszamy z pracami, które spowodują, że obiekt zostanie udostępniony publiczności. Pokażemy wystawę planszową, otworzymy bramę. Biletowanie będzie oparte na wspólnym bilecie do naszych trzech obiektów: Malborka, Kwidzyna i Sztumu właśnie.

A. K: Skoro malborski zamek ma opiekować się obiektami na Pomorzu to co z Ratuszem Staromiejskim?
J. T: Nie chcemy wchodzić w kompetencje miasta. Wiem, że władze miasta docelowo planują ulokować w budynku Ratusza Muzeum Miasta Malborka. Stąd my nie będziemy ingerować i przeszkadzać. Zareagujemy tylko w sytuacji, kiedy będzie zagrożenie dla tego obiektu. Póki co stawiamy się wyłącznie w roli doradczej. Dobrze byłoby, gdyby Ratusz stał się nie tylko muzeum ale takim centrum, które skupiałoby młodych ludzi, przewodników miejskich, którzy pokazaliby turystom nieco szerszy kontekst miasta.

A. K: A jaki ma Pan pomysł na Malbork? Mam w pamięci Pańskie projekty: Rok Grunwaldzki, Imagines Potestatis, jedyną ekspozycję Johann’a Carl’a Schultz’a, która posiadała i wernisaż i finisaż – stąd wiem, że Pan lubi i potrafi patrzeć szerzej…
J. T: Ostatni czas, mój okres gdański, jest bezcennym doświadczeniem, bo mogłem nabrać dystansu do Malborka i poobserwować zamek z zewnątrz. Zamek ma mnóstwo fanów, którzy bardzo chcą wiedzieć co się tutaj dzieje i bardzo oczekują od nas tych informacji. Rolą zamku jest dać im te informacje a więc musimy maksymalnie udrożnić kanały komunikacyjne, które są z jednej strony łatwe technicznie i powszechnie dostępne – mówię tu o social mediach, a z drugiej strony wymagają ludzi, którzy będą potrafili je obsługiwać i zwyczajnie będą to czuli. Od pierwszego stycznie probowałem w tym względzie zrobić coś „na szybko”, ale opracowywana jest cała strategia komunikacji z naszym odbiorcą. Interesuje mnie otwartość na zewnątrz. Zamki
w Malborku, Sztumie i Kwidzynie muszą zacząć opowiadać swoją historię. Ludzie, którzy tu przyjeżdzali, otrzymywali do tej pory informacje nie do końca związane z miejscem. Teraz jest czas na wypełnienie komunikatów treścią, czas na działalność stricte muzealną.

Będziemy robić duże wystawy, z własnym budżetem, z promocją. Do tej pory strategia byłą inna. Brakowało dużych akcentów, dominanty wystawienniczej. Te projekty czasowe, które zaproponuję, będą się przekształcały w wystawy stałe. Tematycznie będą one dotykały tych kluczowych elementów, które są interesujące dla ludzi. Krzyżacy to temat, od którego zaczniemy. Turystom, którzy tu przyjeżdżają trudno uwierzyć, że na zamku w Malborku nie ma stałej wystawy, poświeconej Zakonowi Krzyżackiemu, państwu zakonnemu. Podejmiemy temat, który tu nigdy nie był podejmowany - czarna i biała legenda Zakonu, czyli Sienkiewicz, Matejko i cała spuścizna XIX-wieczna, która nie tylko jest częścią naszej narodowej tożsamości, ale bardzo wpływa na naszą narrację historyczną, a która dość mocno zafałszowywała średniowieczną rzeczywistość. I z tymi pytaniami i problemami chcemy się tutaj zmierzyć.

A. K: Zacznie Pan od Malborczyków? Czy to również czas, by ich zachęcić do „zaprzyjaźnienie się” z zamkiem na nowo?
J. T: No właśnie. Zauważalna jest tendencja spadkowa w sprzedaży biletu za 5 zł, biletu który de facto jest dedykowany mieszkańcom Malborka. Być może jest to kwestia ponownego nagłośnienia tej konkretnej oferty dla mieszkańców miasta. Być może Malborczycy po prostu nie wiedzą, że mają taką możliwość. Ten bilet i nasza oferta to jest zaproszenie. Chciałbym by mieszkańcy poczuli, że zamek jest ich. Żeby czuli się tutaj, jak u siebie. Żeby nie mieli przeświadczenia, że to obiekt za zamkniętą bramą. Przecież organizujemy wystawy, które są adresowane głównie do mieszkańców, przedsięwzięcia edukacyjne, z których korzystają przedszkola i szkoły z Malborka i powiatu. Docelowo wystawy bedą organizowane na przedzamczu, w kościele św. Wawrzyńca, tak by mieszkaniec nie musiał wchodzić na sam zamek, by nie musiał kupować biletu z przewodnikiem, ale by miał mimo wszystko szanse zobaczyć to, co mamy do zaproponowania.

A. K: Oblężenie Malborka. Czy zamek nadal będzie partnerem w organizacji tego wydarzenia?
J. T: Oczywiście, że tak. W tej chwili wydarzenie dzieli się na dwie części, inscenizacja należy do miasta i tutaj muzeum pełni rolę doradczą oraz udostępnia tereny Wałów von Plauena. Po naszej z kolei stronie leży organizacja wydarzeń towarzyszących, w których kładziemy nacisk na funkcję edukacyjną. W tym roku, jedyne co mogę zrobić dla Oblężenia to rozwinąć ofertę wokół zamku w stronę edukacji. Jednocześnie w czerwcu zorganizujemy nową imprezę plenerową „Pod skrzydłami husarii” w partnerstwie z Królewską Zbrojownią w Leeds oraz rekonstruktorami z Zamku w Gniewie. Oczywiście będą rekonstrukcje, cała widowiskowa otoczka – ale wszystko w kontekście i z naciskiem na edukację. Przy tych imprezach odchodzimy od nurtu naukowego. Wykłady w Karwanie podczas Oblężenia nie za bardzo zdały egzamin. Idziemy więc w stronę warsztatową, zakładającą interakcję między prowadzącym a uczestnikami.

A. K: Marzy mi się, by zamek stał się miejscem otwartym, które będzie zachęcało do wejścia, do spędzenia czasu na dziedzińcu, do piknikowania, poczytania, pobycia...
J. T: Podzielam Pani marzenia i myślę, że uda się je zrealizować w dość krótkim czasie. Chcielibyśmy, aby nasi goście po zwiedzeniu zamku pozostali na nim dłużej i aby zwiedzanie obiektu nie było dla dzieci i ich rodziców katorgą. Zrealizowanie tych marzeń nie wiąże się z wielkimi inwestycjami.

A. K: Ma Pan w planie zmiany kadrowe?
J. T: Za zgodą Ministerstwa Kultury pierwszy rok przeznaczam na zmiany organizacyjne i usprawnienie działania instytucji i zmodyfikuję jego strukturę. Uzupełnię też skład osobowy. Rozpocznę od Działu Promocji, który wymaga wzmocnienia, dalej kolej przyjdzie na nowy Oddział w Sztumie.

A. K: Mariusz Mierzwiński. Wiemy, że ciałem doradczym jest i będzie. Jakie stanowisko obecnie zajmuje?
J. T: Dyrektor obecnie jest głównym specjalistą ds. konserwacji. To dobra sytuacja dla Muzeum. Dyrektor o trzydziestoletnim stażu, posiadający wielkie doświadczenie i wiedzę o zamku, ma szansę przekazać swoją wiedzę i doświadczenie swojemu następcy, a ja mam szansę z tych doświadczeń skorzystać. Z takiej sytuacji można się tylko cieszyć.

A. K: Na zakończenie – biega Pan dalej?
J. T: Oczywiście. Wiedząc, że biegam zgłaszają się organizatorzy biegów, którzy chcą bym wsparł lokalne inicjatywy biegowe i ja je oczywiście będę wspierał, bo są mi bardzo bliskie. Sam w nich uczestniczę, więc jak najbardziej jestem za. Zaproponowałem nawet bieg Sztum – Malbork i jeżeli do niego dojdzie, to Muzeum Zamkowe za moją rekomendacja w taki bieg na pewno się włączy Jeśli moje zgłoszenie zostanie przyjęte, to oczywiście w biegu tym sam wezmę udział.

A. K: Czego Panu życzyć?
J. T: Nie będę zbyt oryginalny - zdrowia!

Dziękuję pięknie za rozmowę.

(a.k)

Zdjęcia (2)

Podziel się:
Oceń:
  • TAGI:

 

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe