Niedziela, 22.10.2017, imieniny: Haliszki, Lody, Przybysłąwa

Drugie życie pamięci… Czy tak musi być?

Drugie życie pamięci… Czy tak musi być? fot. T. Sułkowski
MALBORK. Obserwując różne celebrowanie ceremonii ważnych obchodów, uroczystości (chociażby ostatnich rocznic plebiscytu z 1920 roku i 74. rocznicy "Rzezi Wołyńskiej”) mam wrażenie, że gdzieś to nie do końca tak jak trzeba działa.

 Przez lata organizowane są te „uroczyste obchody” urzędniczo skupiając ciągle tych samych ludzi, przedstawicieli tych samych organizacji, urzędów i służb. Każda delegacja "uzbrojona" w kosztowne wiązanki, obowiązkowo autobus podnajęty, by poprzewozić uczestników z miejsca na miejsce upamiętniające, tablice itp. Pozostali jeżdżą wedle swojej rangi, swoimi służbowymi samochodami. Wszystko się dzieje w godzinach pracy – tak jak minione wspomniane od godziny 11.00. W czasie kiedy wielu mieszkańców jest w pracy. Bowiem ani tłumy mieszkańców starszych, ni w wieku tzw. produkcyjnym, ani tłumy młodzieży, tym bardziej turystów – takim wydarzeniom nie towarzyszą. Nie przybywają tłumnie i nie przypatrują się, słuchają refleksyjnie, itp. Więc padają istotne przemówienia, słowa artykułowane najczęściej jakby do samych siebie.
Z drugiej strony, jakże ważne jest aby o wielu rocznicach istotnych mówić, wspominać, przybliżać. Bo przepadną, przepadnie sens ich pamiętania, etc. Co jest paradoksem, w czasie przemówień pada wiele istotnych słów, nawiązań do historii miasta, historii mieszkańców, tła historycznego.

Może warto by było zastanowić się nad zmianą formuły, bo przecież nie zaniechania. Warto się chyba pochylić nad problemem, bo „on” już tak od wielu lat drepcze, a nikt nie ma odwagi powiedzieć, że …”król jest nagi!”

Jedni śpieszą w tym czasie do sklepów, wyprowadzając psy, lub jak teraz przy dworcu kolejowym idąc do pociągu, autobusu śpiesząc i ukradkiem lub ze zdziwieniem zerkając na mały tłumek ludzi w krawatach i bez, z wiązkami kwiatów w dłoniach, salutujących, kłaniających się tradycji i pamięci ofiar, lubo bohaterów.

Gdyby się nagle okazało, że nie przybyłaby żadna osoba z mediów, to by zapewne niewielu mieszkańców wiedziało, że takie uroczystości w ogóle miały miejsce i o co w nich chodziło.

Czasy mamy takie jakie mamy, robi się coraz nerwowo. A demokrację, wolność i Polskę mamy nie jakby mogło się wydawać ... na stałe „z urzędu”. Nie pielęgnując, nie dbając i „niefrasobliwiąc” możemy się obudzić z ręką w nocniku.

Może te środki przeznaczyć na wystąpienie przed kamerami, jakiś oryginalny spot na stronach internetowych miasta, w lokalnych mediach – który nauczyłby, przybliżył i mieszkańcom, starszym i młodszym i turystom starszym i młodszym,

Burmistrz Charzewski na cotygodniowym spotkaniu z mediami, gdy temat został poruszony przyrzekł się pochylić nad sprawą.
- W istocie musimy przemyśleć godziny organizacji takich uroczystości i wiele innych aspektów – powiedział.  

_redakcja

Zdjęcia (1)

Podziel się:
Oceń:
 

Komentarze (1)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Krak
Krak 16.08.2017, 17:36
Będzie się pochylał trzy lata, tak jak nad kinem.

Pozostałe